Wreszcie ktoś wpadł na rewelacyjny pomysł zbiorczego wydania wszystkich części kultowych już dzisiaj "Kronik Amberu" w dwóch obszernych, cieszących oko tomach. Pierwszy już posiadam, niedługo przyjdzie pora na drugi. Ponadto niebywale tanio udało mi się zdobyć (wcale nie mniej kultowy, a może nawet bardziej) zbiór opowiadań ojca cyberpunku, Williama Gibsona, "Johnny Mnemonic". Plus, jak widać na zamieszczonych fotkach, dwie dosyć ciekawe, oryginalne pozycje, a to dopiero początek kwietnia i w następnym tygodniu spodziewam się dość sporej paczki pozycji recenzenckich. Będzie co czytać ;-)
sobota, 18 kwietnia 2015
czwartek, 16 kwietnia 2015
"Szczygieł", Donna Tartt
Autor: Donna
Tartt
Tytuł
oryginału: The Goldfinch
Seria:
Gatunek: literatura współczesna
Język oryginału: angielski
Przekład: Jerzy Kozłowski
Liczba stron: 844
Wymiary: 156 x 220
ISBN: 978-83-240-2652-4
Wydawca: Znak Literanova
Oprawa: miękka
Miejsce wydania: Kraków
Ocena: 6/6
Wyróżnione książki bardzo często przyciągają naszą uwagę, już chociażby
przez sam fakt, iż spośród wielu innych literackich propozycji to właśnie one
zdobyły ten jeden szczególny tytuł. I choć Szczygieł
Donny Tartt jest dokładnie taką książką, zdobywcą nagrody Pulitzera w roku 2014,
Carnegie Medal, licznych nominacji oraz – jak informuje nas slogan reklamowy
rzucający się w oczy już z samej okładki – „największym wydarzeniem literackim
tej dekady”, to jednak w moim przypadku wymienione chwyty reklamowe nie miały
żadnego znaczenia. Dlaczego? Z tego prostego powodu, iż już od kilkunastu lat
doskonale zdaję sobie sprawę, jaki potencjał tkwi w powieściach, które wyszły
spod pióra tej właśnie autorki.
Wydana w 1992 roku sławna Tajemna
historia całkowicie mnie urzekła i stała się dla mnie jednym z największych
wydarzeń literackich życia, po dziś dzień zajmując jedno z pierwszych miejsc mojego
prywatnego czytelniczego rankingu. Nie można się więc dziwić, że gdy tylko
ujrzałem w sieci okładkę Szczygła,
zrobiłem wszystko, by jak najszybciej tę nowość przeczytać.
Premiera książki została zapowiedziana na dzień 6 maja bieżącego roku,
więc egzemplarz, który posiadam, jest egzemplarzem próbnym, jeszcze przed
ostateczną korektą. Nie spodziewam się jednak, by fakt ten miał w jakikolwiek
znaczący sposób wpłynąć na wygląd egzemplarza finalnego, który trafi za niecały
miesiąc do sprzedaży. Ludzie pracujący nad tekstem wykonali już kawał dobrej
roboty, bo choć czasem rzuci się w oczy jakaś sporadyczna literówka czy –
rzadziej – drobne stylistyczne błędy, to jednak są to przypadki prawie
niespotykane. Tym bardziej znikome, że książka liczy sobie ponad osiemset
stron.
Długo można pisać o różnych faktach związanych ze Szczygłem, jednak nie ciekawostki są tutaj ważne, lecz sama powieść,
łącząca w sobie elementy zagadki kryminalnej i bildungsromanu, czyli tekstu
przedstawiającego formowanie się osobowości głównego, przeważnie młodego,
bohatera. Zgodnie z tą definicją w Szczygle
czytamy o wczesnych latach życia Theodore Deckera, o wydarzeniach
kształtujących jego psychikę, mentalność i światopogląd, o rozwoju
niebagatelnej osobowości i niezwykle zróżnicowanych postaciach otaczających
dorastającego Theo, mających na niego ogromny wpływ. Widzimy, jak życie rzuca
mu pod nogi kolejne kłody, jak chłopak wpada z deszczu pod rynnę, mimo tego
jednak stara się dostosowywać, nie walczy z prądem, a płynie z nim, prowadzony
przez jakąś niewidzialną, niesprecyzowaną siłę, od czasu do czasu jednak podejmując
indywidualne, bardzo znaczące decyzje. Wszystkie wydarzenia, w których bierze
udział, odciskają na nim swoje piętno, podobnie jak otaczający go ludzie –
dobrzy, źli, destrukcyjni, pokrzepiający – wszyscy oni kształtują mentalność
młodego chłopaka. Rzucany wyrokami bezlitosnego losu z miejsca na miejsce, Theo
chaotycznie przechodzi przez życie, w którym nieustannie towarzyszy mu obraz
Carela Fabritiusa, tytułowy „Szczygieł” właśnie, siedemnastowieczne płótno
przedstawiające małego, żółtego ptaka na uwięzi, który zawsze, kiedy wzniesie
się w powietrze, musi wrócić w to samo miejsce.
Tym, co jest właściwe stylowi pisarskiemu Donny Tartt, jest wyjątkowa
dbałość o szczegóły, sugestywne, bardzo realistyczne opisy zdarzeń i ludzi, a
także relacji między nimi. Ponadto autorka potrafi poruszyć czytelnika, budzić
emocje i zmuszać niejednokrotnie do refleksji, buduje także drobiazgowy portret
psychologiczny bohatera, autentyczny i żywy.
Powieść wciąga, nie daje się od siebie oderwać, posiada – że się tak wyrażę
– ogromny ciężar gatunkowy, i rzeczywiście trzeba przyznać, że takie książki
zdarzają się naprawdę bardzo rzadko. Jest to trzecia powieść Donny Tartt i choć
napisanie jej zajęło autorce ponad dekadę, żywię prawdziwą nadzieję, że nie
będzie to jej ostatnia tak bardzo udana książka, gdyż na tle nowości
wydawniczych ostatnich lat Szczygieł
jawi się jako prawdziwy literacki rarytas.
wtorek, 31 marca 2015
"Nocna plaga", Graham Masterton
Autor: Graham
Masterson
Tytuł
oryginału: Night Plague
Seria: Wojownicy nocy
Gatunek: Fantastyka, Horror
Język oryginału: angielski
Przekład: Grzegorz Jasiński
Liczba stron: 304
Wymiary: 128 x 197
ISBN: 978-83-7818-725-7
Wydawca: Rebis
Oprawa: miękka
Miejsce wydania: Poznań
Ocena: 2/6
Pamiętam, że jako młody, kilkunastoletni chłopak zaczytywałem się
horrorami. Były to głównie bardzo popularne w latach dziewięćdziesiątych
ubiegłego wieku kieszonkowe wydania mało ambitnych, pisanych przez Guya N.
Smitha czy Harry’ego Adama Knighta powieści grozy, często na tyle absurdalnych,
że aż wręcz groteskowo śmiesznych. Do dziś w pamięci mam takie książeczki jak Szatański pierwiosnek, Carnosaur czy Gen, oraz – a jakże by inaczej – Manitou Grahama Mastersona. Choć były to powieści bardzo niskich
lotów, to jednak pobudzały wyobraźnię młodego człowieka na tyle, by odkładając
jedną książkę, sięgał po następną. Dzisiaj już nie potrafiłbym tylu ich
przeczytać, ale kiedyś czasy były inne.
Po Nocną plagę sięgnąłem sam
nie wiem dlaczego. Chyba chciałem po prostu jeszcze raz dać szansę
Mastersonowi, który już dawno zapisał się w mojej pamięci jako pisarz
popularny, choć nie mający do zaoferowania niczego naprawdę interesującego. Nie
sprawdziłem jednak faktu, iż Nocna plaga
jest powieścią napisaną w roku 1991 i że wydawnictwo Rebis wydaje ją już po raz
kolejny, serwując czytelnikom odgrzewanego kotleta w nowej oprawie graficznej.
Nie wiedziałem także o tym, że jest to trzeci tom cyklu Wojownicy nocy. Tak czy inaczej, nadzieje na to, że Masterson swoją
nową książką odmieni moje zdanie na jego temat okazały się płonne, już
chociażby dlatego, że – wbrew początkowemu przekonaniu – wcale nie trzymałem w
rękach jego nowej powieści.
Mimo wszystko zabrałem się za lekturę Nocnej plagi. Tom trzeci da się, na szczęście, czytać jako odrębną
całość, więc nieznajomość wydarzeń poprzednich dwóch części cyklu nie stanowiła
żadnego problemu. Za to bardzo szybko w mojej pamięci odżyły te same stare
absurdy, lichy styl autora i bardzo wątpliwe wątki fabularne, które poznałem
już przed laty.
Żeby nieco przybliżyć Wam fabułę czy jakkolwiek nazwać ten zbiór
niedorzeczności składający się na Nocną
plagę, napiszę o pewnym amerykańskim skrzypku, Stanleyu Eisnerze, który
przylatuje do Londynu na serię koncertów. Pech chce, że pod jego mieszkaniem
kilkukrotnie wystaje jakiś dziwny osobnik, a jeszcze większy pech powoduje, że
irytacja Stanleya osiąga wreszcie punkt kulminacyjny i mężczyzna decyduje się
podejść do osobliwego jegomościa i dowiedzieć się, z jakiego powodu tenże stoi
już któryś raz z rzędu pod oknami jego mieszkania. Jakby mało było tego pecha,
tajemniczy jegomość o niezwykle pięknej, przypominającej maskę twarzy (jak się
okazuje) od razu powala Stanleya na ulicy i… gwałci go brutalnie. Skrzypek
traci przytomność i gdy ją odzyskuje, przygodna dziewczyna znajduje go leżącego
na ulicy i wzywa pomoc.
Następstwa owego gwałtu będą bardzo osobliwe, gdyż w ich efekcie Stanley
spotka niezwykle tajemniczą Madeleine Springer, przeżyje niejeden koszmar, zagłębi
się w krainę na granicy snu i jawy, a także… przeżyje wewnętrzne przeobrażenie.
Przekona się także, że otaczający go świat wcale nie jest taki, jak dotychczas
sądził.
Nocna plaga nie jest lekturą –
podkreślam, nie jest – dla wymagającego czytelnika. W tej powieści postaci są
płytkie i mało wiarygodne, a następujące po sobie dość szybko kolejne
wydarzenia sprawiają wrażenie, jakby były pisane nie dla zachowania
konsekwencji fabuły, a raczej po to, by zwiększyć ilość stron książki; niczym
nieuzasadniona przypadkowość nawet nie próbuje być uwiarygodniona. Owszem, mimo
wszystko da się Nocną plagę czytać,
nawet mimo tego, że usta same wykrzywiają się raz po raz w ironicznym uśmiechu.
Da się, bo styl Mastersona jest banalnie prosty, niewymagający, i choć ma się
ochotę książkę odłożyć przed jej końcem (grubo przed końcem), to jednak
przymknąwszy oko można przez nią przebrnąć. Absurd goni absurd, a zdań w stylu
„Zaciągnął się papierosem i wypuścił dym na całą ulicę” znajdzie się w niej bez
liku.
Aby oddać autorowi honor muszę przyznać, że niektóre części książki mają
w sobie klimat i atmosferę opowieści grozy, jednak brak w niej napięcia, jakiego
spodziewałbym się po powieści określanej mianem horroru. Atmosfera osaczenia,
jaką autor buduje wokół postaci Stanleya Eisnera, jest odczuwalna, lecz mało
przekonująca. Nie da się także nie zauważyć faktu, iż Nocna plaga zapewne znacznie lepiej była odbierana w czasie, kiedy
została napisana, czyli na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.
Dzisiaj horror ewoluował, stał się ambitniejszy i bardziej wymagający, a przede
wszystkim inteligentniejszy, dlatego Nocna
plaga wygląda bardziej na czarną komedię niż opowieść grozy z krwi i kości.
niedziela, 29 marca 2015
"Sieć. Badanie ukrytej infrastruktury rzeczywistości", Marrie D. Jones, Larry Flaxman
Autor: Marie
D. Jones, Larry Flaxman
Tytuł
oryginału: The Grid. Exploring the Hidden Infrastructure of Reality
Seria:
Gatunek: poradniki, parapsychologia, ezoteryka
Język oryginału: angielski
Przekład: Dariusz Rudziński
Liczba stron: 216
Wymiary: 145 x 205
ISBN: 978-83-63965-59-4
Wydawca: Illuminatio
Oprawa: miękka
Miejsce wydania: Białystok
Ocena: 5/6
Na ogół nie czytuję żadnego rodzaju poradników. Z tego względu, iż nie
czuję potrzeby, by ktokolwiek miał mnie prowadzić za rękę w jakiejś dziedzinie
życia. Każdy z nas wraz z wiekiem formułuje swoje własne poglądy na różnorakie
tematy, stawia sam sobie pytania i udziela odpowiedzi, wysuwając tezy i
udowadniając je za pomocą zdobytego doświadczenia. Jednak czasami zdarza się,
że nasuną nam się pytania, którym nie potrafimy sprostać. Wtedy, jeśli chęć
poznania odpowiedzi na nie jest wystarczająco silna, możemy sięgnąć po któryś z
poradników właśnie i poznać odpowiedzi udzielone przez inne osoby.
Oczywistym jest, że pytania o sens istnienia, naturę otaczającego nas
świata i jego złożoność towarzyszyły ludzkości od samych jej początków. Pewne
jest także, że te same pytania towarzyszą nam także dzisiaj, nawet pomimo
długiego czasu, w którym ludzkość ewoluowała i poszerzała swoją wiedzę o
wszechświecie. Na niektóre z tych pytań spróbowali odpowiedzieć autorzy Sieci, wysuwając odważne tezy, cytując
naukowców i starając się zwrócić uwagę czytelnika na to, jak bardzo nieznany
pozostaje dla nas wszechświat.
Reżyserzy filmów, pisarze, twórcy gier komputerowych i artyści
niejednokrotnie już prezentowali nam swoje wizje świata i wszechświata. W Sieci autorzy robią to samo, snując
rozważania na temat infrastruktury rzeczywistości, rozprawiając o fizyce
teoretycznej, metafizyce, filozofii, wieloświatach równoległych czy polu punktu
zerowego. Posługują się przy tym prostymi, łatwymi do wyobrażenia przykładami,
jak np. wykorzystując wysoki wieżowiec do zobrazowania czytelnikowi
wielopoziomowego modelu wszechświata.
W książce autorzy na potwierdzenie swoich słów przytaczają liczne cytaty,
jak np. twierdzenie fizyka Hugh Everetta III znane już od 1957 roku, mówiące o
tym, że otaczająca nas rzeczywistość składa się z nieskończonej liczby
wszechświatów. Na samym końcu Sieci została
podana także dość obszerna bibliografia, więc dla tych, którzy zechcą zagłębić
się w tematykę bardziej, będzie to dodatek bardzo pomocny.
Sieć prezentuje wiele
ciekawych poglądów na współczesną fizykę oraz postrzeganie świata. Oczywiście
zawarte w niej informacje zostały podane w sposób bardzo skumulowany,
uproszczony, a sama książka ma pełnić funkcję wprowadzenia do głębszych,
znacznie bardziej wnikliwych badań. Twierdzenia autorów zmuszają do refleksji,
do zastanowienia się nad otaczającym nas światem, a jednocześnie uświadamiają
nam, jak bardzo wszechświat jest złożony. Gdyby przecież przyjąć za pewnik, że
na rzeczywistość składa się nieskończona liczba wszechświatów, ile znaczyłaby w
tej skali jednostka ludzka?
Nic w zasadzie. Jednak jeśli spojrzeć na kwestię jednostki z punktu
widzenia noetyki, która zakłada, że świadomość, intencje i myśli są pełne
energii oraz masy tworzenia, sprawa wygląda już zupełnie inaczej i bez
wątpienia bardziej przemawia do ludzi – wszyscy przecież myślimy, że jesteśmy
jedyni w swoim rodzaju, niepowtarzalni.
Powyższy prosty przykład może zobrazować to, do jakich przemyśleń
doprowadzi nas lektura Sieci. Jest
to publikacja ciekawa ze względu na ilość zawartych w niej informacji, a jej
treść jest efektem mnóstwa przemyśleń oraz dużego nakładu pracy, jaki włożono,
by ta niezbyt imponująca, bo nieco ponad dwustustronicowa książeczka, mogła
powstać. Nie wszystkim czytelnikom twierdzenia zawarte w niej wydadzą się
słuszne, jednak Sieć otwiera nasze
umysły, powoduje, że stawiane tezy rodzą pytania, zmuszają nas do zastanowienia
się, czy rzeczywiście rzeczywistość jest miliony razy bardziej złożona, niż
wydawało nam się to do tej pory.
Książkę można bez wątpienia polecić osobom, które zastanawia otaczająca
nas rzeczywistość, jednakże z zastrzeżeniem, że na Sieć składa się mnóstwo teorii, dla których nie sposób w większości
przedstawić twarde naukowe dowody. Należy dodać, że taka publikacja wymaga
znacznie większego zasobu stron niż te dwie setki, lecz jako wstęp do tematyki
sprawdza się doskonale.
środa, 25 marca 2015
"Osobliwość", Dariusz Domagalski
Autor: Dariusz
Domagalski
Tytuł
oryginału: Osobliwość
Seria: Horyzonty zdarzeń
Gatunek: Fantastyka, Fantasy, Science fiction
Język oryginału: polski
Przekład:
Liczba stron: 296
Wymiary: 132 x 202
ISBN: 978-83-7818-585-7
Wydawca: Rebis
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Miejsce wydania: Poznań
Ocena: 3/6
Nazwisko Dariusza Domagalskiego nie było mi dotąd znane, choć autor ten
ma w swoim dorobku już kilka powieści. Z okładki dowiedziałem się, że już
wcześniej spod jego pióra wyszła jedna powieść science fiction, a także
kryminał i powieści historyczne. Spory rozrzut gatunkowy, pomyślałem sobie, ale
przecież nikt nie nakaże autorowi pisać w kółko tego samego. Tak czy inaczej,
zagłębiłem się w najnowszą z jego książek, czyli Osobliwość właśnie.
Lektura tej niezbyt grubej, bo niespełna trzystustronicowej książki nie
zajęła wiele czasu. Czytelnik z miejsca zostaje rzucony w wydarzenia
urozmaicane niesnaskami panującymi wśród załogi Selene, statku badawczego dowodzonego przez komandora Thorssena.
Oprócz niego na pokładzie znajduje się jeszcze kilka osób, obdarzonych dość
mocno różniącymi się od siebie osobowościami i umiejętnościami. Przede
wszystkim mamy tutaj narratora całej historii, postać tajemniczą i dopiero pod
koniec książki ujawniającą swoją prawdziwą tożsamość. Jest także i były
wojskowy, są ludzie nauki, lekarz, astrofizyk i niezwykle religijny geolog. Na
koniec autor dokłada do kolekcji atrakcyjną specjalistkę od kognitywistyki, co
ostatecznie daje grupę zróżnicowaną i – jak się wydaje – dobrze przygotowaną do
eksploracji tej konkretnej, niezbadanej jeszcze, części wszechświata.
Selene ma dotrzeć do
tajemniczej gromady kulistej 47 Tucanae, pokonując miliony lat świetlnych
dzięki tunelom czasoprzestrzennym. Teraźniejszość członków załogi statku to
bardzo zaawansowane technologicznie czasy, w których ludzkość zdołała okiełznać
czasoprzestrzeń i skolonizować tysiące nowych planet. Dzięki olbrzymiemu
postępowi bardzo dalekie podróże kosmiczne są w zasięgu ręki każdego, kto
posiada statek gwiezdny z pierścieniem zdolnym wytworzyć tunel
czasoprzestrzenny. Dzięki temu komandor Thorssen i jego załoga docierają bez
problemów do gromady gwiazd będącej celem ich wyprawy badawczej, w której
rozegrają się główne wątki fabuły Osobliwości.
W swojej książce Dariusz Domagalski porusza różnorodną tematykę,
począwszy od zaawansowanych technologicznie podróży kosmicznych, poprzez
kreacjonizm i determinizm, a skończywszy na czysto filozoficznych rozważaniach.
Niejednokrotnie wkłada w usta bohaterów tezy tak dalece ekstremalne, że aż
momentami absurdalne, i choć fantastyka naukowa ma to do siebie, że często
prezentuje oryginalne i mocno niewiarygodne aspekty i przesłania, to jednak
autor momentami posunął się o wiele za daleko.
Osobliwość będzie więc dla
czytelnika powieścią czysto rozrywkową, która mogłaby zyskać znacznie więcej,
gdyby nie występowały w niej niezbyt ambitne zapożyczenia z filmów
fantastycznych klasy co najmniej D. Nie wydają się po prostu najlepszym z
możliwych rozwiązań, jakie autor mógł zastosować.
W trakcie lektury natknąłem się na jedną ciekawostkę, żeby nie napisać
„osobliwość”. Mianowicie w przypadku Katji, o której zbyt wiele nie wspomnę, by
nie spojlerować, zachodzi zjawisko nazywane przez autora anamnezą. Już
nieistotne, że pojęcie to funkcjonuje w medycynie i filozofii oraz że w tym
przypadku wydaje się nieco niewłaściwie zastosowane, ale ważny jest sam fakt,
że coś takiego zdarzyło się już… w postapokaliptycznej powieści science fiction
Porzuceni Tomasza Graczykowskiego,
wydanej dwa lata wcześniej. Elementy wspomnianej sytuacji, a zwłaszcza zjawisko
„anamnezy”, w obu książkach są zbyt podobne do siebie, by mogły być zupełnie
przypadkowe, tym bardziej, że i Katja z Osobliwości,
i Deev z Porzuconych to postaci
bardzo do siebie zbliżone. Niemniej jednak wspominam o tym tylko jako o
ciekawostce, nie rzutującej zresztą na lekturę Osobliwości.
Z powieścią można spędzić dość przyjemnie czas. Jeśli ktoś nie oczekuje
zbyt wygórowanej literatury, a ma ochotę na niespecjalnie skomplikowaną powieść
fantastyczno-naukową, to się nie rozczaruje.
niedziela, 22 marca 2015
"Lord morski", Bernard Cornwell
Autor: Bernard
Cornwell
Tytuł
oryginału: Sea Lord
Seria:
Gatunek: Sensacja, thriller
Język oryginału: angielski
Przekład: Agnieszka Wyszogrodzka Gaik
Liczba stron: 368
Wymiary: 145 x 205 mm
ISBN: 978-83-1113-603-8
Wydawca: Bellona
Oprawa: miękka
Miejsce wydania: Warszawa
Ocena: 4/6
Marynistyka zawsze była dla mnie czymś zupełnie obcym. Bezanmaszt,
kilwater, zwrot przez sztag i tym podobne pojęcia na ogół w większości zawsze
wydawały mi się dość niejasne. Z drugiej strony nigdy również nie odczuwałem
potrzeby zapoznawania się z nimi, dlatego po dziś dzień marynistyka nadal jest
w moim odczuciu czymś bardzo egzotycznym.
Twórczość Bernarda Cornwella natomiast nie jest mi zupełnie nieznana. Już
kilka, czy też może nawet kilkanaście lat temu pochłonąłem z wielką
przyjemnością jego Kroniki arturiańskie,
jedno z wielu świadectw bardzo dobrego warsztatu tego pisarza. Cornwell jest
autorem wielu powieści przygodowo-historycznych, jednakże Lord morski udowadnia, że pisarz radzi sobie świetnie także z
powieściami znacznie bardziej współczesnymi.
John Rossendale jest wilkiem morskim, spędzającym całe lata na wodach
świata. Lubi czuć powiewy wiatru na ogorzałej od słońca skórze i kołysanie
pokładu swojej łodzi pod stopami. Na morzu czuje się bardzo dobrze, potrafi
radzić sobie z niebezpieczeństwami i jest zupełnie samowystarczalny. Żegluga
jest dla niego także swoistym rodzajem ucieczki od obowiązków i trudów życia
rodzinnego, które nastręcza Johnny’emu znacznie więcej przykrości niż
przyjemności.
Johnny jest dwudziestym ósmym hrabią rodu Rosendale. Jego rodzina,
niegdyś zamożna, po śmierci ojca Johna popada w długi. Sytuacja stale się
pogarsza i wreszcie dochodzi do tego, że matka Johna staje przed trudnym
wyborem: musi sprzedać albo rodową posiadłość Stowey, albo ostatnie cenne
dzieło sztuki, jakie należy do rodziny, czyli sławne Słoneczniki van Gogha. Wybiera obraz, pech jednak chce, że w
przeddzień transakcji legendarne płótno zostaje skradzione.
Lord morski jest powieścią o
żeglarzu, który zostaje uwikłany w wydarzenia rodem z filmu sensacyjnego.
Zmuszony do powrotu w rodzinne strony Johnny spotyka się tylko z wrogością,
wyrzutami i oskarżeniami, gdyż wszyscy – łącznie z jego najbliższą rodziną –
uważają, że to właśnie on ukradł obraz van Gogha. Zmuszony do zaangażowania się
w rodzinne intrygi, staje się także celem wynajętych zbirów i musi walczyć o
swoje życie.
Powieść sprawdza się jako trzymający w napięciu thriller, dosyć zresztą
oryginalny ze względu na wydarzenia rozgrywające się na morzu i specyficzny
marynarski język. Postaci bohaterów kreślone przez Cornwella są
charakterystyczne i również zdają egzamin, a narracja pierwszoosobowa doskonale
sprawdza się w przypadku bohatera-żeglarza. Fabularna intryga nie jest może
pierwszorzędnym majstersztykiem, bo czytelnik po pewnym czasie nabiera dość
mocnych podejrzeń co do osoby odpowiedzialnej za kradzież obrazu, ale pewność
zyskuje dopiero na samym końcu opowieści. Największymi atutami Lorda morskiego są według mnie właśnie
wątki marynistyczne, które decydują o oryginalności tej powieści.
Przywykliśmy już do różnego rodzaju historii o morzach, czytaliśmy już wcześniej
także o niejednej intrydze rodzinnej, pogmatwanych zależnościach między
rodzeństwem czy stosunkach rodziców z ich potomkami. Niejednokrotnie opowieści
te były trzymającymi w napięciu kryminałami i podobnie mają się sprawy z Lordem morskim, tyle że Bernard
Cornwell dodał do całej opowieści nutkę przygody, egzotyczne elementy
ubarwiające mało oryginalną intrygę, co – ostatecznie – wyszło tej powieści
zdecydowanie na dobre.
Lord morski jest więc
powieścią, którą czyta się bardzo dobrze i szybko, a czytelnik łatwo utożsamia
się z głównym bohaterem i odczuwa do niego sympatię. Kibicując Johnowi w jego
trudach możemy miło spędzić kilka godzin i nie będzie to czas zmarnowany.
wtorek, 17 marca 2015
Nabytki marcowe
Ponownie przybyło kilka ciekawych książek, a wśród nich przedpremierowy, niezwykle wyczekiwany przeze mnie egzemplarz "Szczygła" Donny Tartt, która swoją "Tajemną historią" całkowicie mnie urzekła. Natomiast "Szczygła" otrzymałem dzięki uprzejmości Uli z bloga http://u-uleczki.blogspot.com/, za co jestem niezmiernie wdzięczny. Dzięki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)










