sobota, 14 listopada 2015

"Toshiro", Jai Nitz, Janusz Pawlak


Autor: Jai Nitz, Janusz Pawlak
Tytuł oryginału: Toshiro
Seria:
Gatunek: fantastyka, steampunk
Język oryginału: polski
Przekład: Maciej Drewnowski
Liczba stron: 168
Wymiary: 165x235 mm
ISBN: 978-83-64858-07-9
Wydawca: Kultura Gniewu
Oprawa: miękka
Miejsce wydania: Warszawa
Ocena: 5/6

 Jak dotąd, nie miałem jeszcze do czynienia ze steampunkiem na kartach komiksu. A nie da się ukryć, że napędzane parą, mechaniczne ciała i oryginalne maszyny mają ogromny potencjał ku temu, by być przedstawianymi w ten właśnie sposób – w formie opowieści graficznej. Co więcej, gdyby dodać do wspomnianych wyżej elementów dawkę grozy, krwawego horroru, ostatecznie można otrzymać dzieło nie tylko niesamowicie intrygujące, ale także bardzo oryginalne i klimatyczne.

Toshiro wydawnictwa Kultura Gniewu jest właśnie takim zadziwiającym tworem – stworzony przy współpracy z Jaiem Nitzem, lecz głównie przez naszego rodzimego artystę Janusza Pawlaka, zawiera w sobie olbrzymi potencjał, który – mam nadzieję – zostanie wykorzystany jeszcze niejednokrotnie. Ukazuje oczom czytelnika świat niezwykle mroczny, skąpany w piekielnie czerwonej krwi, jak również naukowy potencjał wykorzystywany w świecie alternatywnym do naszego, którego karty historii zapisały się w zupełnie odmienny  sposób.

Już od pierwszego spojrzenia Toshiro przykuwa wzrok w niemal hipnotyzujący sposób: intensywna czerwień licznych plam krwi, mnóstwo rozkładających się, zdekapitowanych głów oraz postać głównego bohatera w centrum całej tej makabry – to wszystko zapowiada mroczne, intrygujące wnętrze komiksu. I nie jest to mylne pierwsze wrażenie, możecie mi wierzyć.

Przeczytawszy krótki wstęp napisany przez Jaia Nitza i zagłębiwszy się w pierwsze karty Toshiro, poznajemy Roberta Fultona IV, nazywanego Bob Żywe Srebro, a także tytułowego bohatera, mechanicznego wojownika stworzonego w roku 1865, samuraja o mechanicznym ciele uzbrojonego w niezwykle ostre japońskie miecze. Obaj bohaterowie znajdują się w Manchesterze roku 1867, którego ulice zaściełają setki trupów. Chcą powstrzymać brytyjską armię przed zrównaniem miasta z ziemią, jednak oprócz nich w mieście jest jeszcze ktoś – zagadkowa postać o czerwonych, pałających oczach, mająca swoje własne mroczne cele do zrealizowania. Bohaterowie szybko stają się świadomi jej niespotykanych mocy, pozwalających ożywić zmarłych i wykorzystywać ich wedle własnej woli. Bob Żywe Srebro i Toshiro staną więc oko w oko z tabunami nieumarłych, lecz nie będą to stworzenia zupełnie bezmyślne, gdyż nawet po śmierci potrafią one wykorzystywać umiejętności zdobyte za życia.


Nitz i Pawlak stworzyli komiks niezwykle oryginalny, wciągający już od pierwszej strony. Akcji w nim nie zabraknie, a wręcz przeciwnie – fabuła nabiera coraz większego tempa i rozmachu, dokładając do układanki kolejne elementy i stopniowo odsłaniając przed czytelnikiem obraz całości. W tym wszystkim nie sposób nie zwrócić uwagi na relacje zachodzące pomiędzy Toshiro a Bobem Żywe Srebro, ciekawe i nacechowane ludzkim przeświadczeniem o wyższości człowieka nad maszynami. Nie zabraknie czytelnikowi także pytań natury egzystencjonalnej, a także obrazowego porównania dwóch bohaterów, z których człowiek okazuje się być znacznie większym draniem niż pozbawiona uczuć maszyna, nastawionym do swego kompana raczej mało pozytywnie. Sama historia zaś jest odpowiednio skonstruowana, by dać satysfakcję po skończonej lekturze. Jednak nie sam aspekt fabularny jest w tym przypadku ważny, a walory wizualne, które trzeba podkreślić w przypadku Toshiro. Komiks ten wydrukowano na kredowym papierze, a wszystkie jego stronice są intensywnie czarne, co tworzy idealne wręcz tło dla opowiadanej historii. Kreska Janusza Pawlaka także świetnie sprawdza się w klimatycznej, pełnej śmierci i krwi opowieści, dodając jej jeszcze więcej mroku i jakże pożądanej atmosfery. Efekt końcowy współpracy Jaia Nitza i Janusza Pawlaka z czystym sumieniem możemy więc określić jako znakomity.


Toshiro ma jeden mankament, mianowicie postać głównego bohatera nie została, moim zdaniem, odpowiednio mocno wyeksponowana w opowiadanej historii. Więcej miejsca autorzy poświęcili Bobowi Żywe Srebro niż Toshiro, a powinno raczej być na odwrót, ale muszę przyznać, że postać Boba jest na tyle intrygująca, że z zadowoleniem czytelnik śledzi jej losy, nawet jeśli Toshiro stoi w jej cieniu.


Komiks Nitza i Pawlaka będzie prawdziwym rarytasem dla każdego fana opowieści graficznych, a zwłaszcza dla tych, którzy cenią oryginalnie przedstawione światy i solidną porcję mroku w opowiadanej historii. Nie sposób się tym komiksem rozczarować i jeśli tylko chcecie zagłębić się w steampunkowy, świetnie napisany i zrealizowany horror, to nie ociągajcie się dłużej.