niedziela, 22 marca 2015

"Lord morski", Bernard Cornwell


Autor: Bernard Cornwell
Tytuł oryginału: Sea Lord
Seria:
Gatunek: Sensacja, thriller
Język oryginału: angielski
Przekład: Agnieszka Wyszogrodzka Gaik
Liczba stron: 368
Wymiary: 145 x 205 mm
ISBN: 978-83-1113-603-8
Wydawca: Bellona
Oprawa: miękka
Miejsce wydania: Warszawa
Ocena: 4/6

Marynistyka zawsze była dla mnie czymś zupełnie obcym. Bezanmaszt, kilwater, zwrot przez sztag i tym podobne pojęcia na ogół w większości zawsze wydawały mi się dość niejasne. Z drugiej strony nigdy również nie odczuwałem potrzeby zapoznawania się z nimi, dlatego po dziś dzień marynistyka nadal jest w moim odczuciu czymś bardzo egzotycznym.

Twórczość Bernarda Cornwella natomiast nie jest mi zupełnie nieznana. Już kilka, czy też może nawet kilkanaście lat temu pochłonąłem z wielką przyjemnością jego Kroniki arturiańskie, jedno z wielu świadectw bardzo dobrego warsztatu tego pisarza. Cornwell jest autorem wielu powieści przygodowo-historycznych, jednakże Lord morski udowadnia, że pisarz radzi sobie świetnie także z powieściami znacznie bardziej współczesnymi.

John Rossendale jest wilkiem morskim, spędzającym całe lata na wodach świata. Lubi czuć powiewy wiatru na ogorzałej od słońca skórze i kołysanie pokładu swojej łodzi pod stopami. Na morzu czuje się bardzo dobrze, potrafi radzić sobie z niebezpieczeństwami i jest zupełnie samowystarczalny. Żegluga jest dla niego także swoistym rodzajem ucieczki od obowiązków i trudów życia rodzinnego, które nastręcza Johnny’emu znacznie więcej przykrości niż przyjemności.

Johnny jest dwudziestym ósmym hrabią rodu Rosendale. Jego rodzina, niegdyś zamożna, po śmierci ojca Johna popada w długi. Sytuacja stale się pogarsza i wreszcie dochodzi do tego, że matka Johna staje przed trudnym wyborem: musi sprzedać albo rodową posiadłość Stowey, albo ostatnie cenne dzieło sztuki, jakie należy do rodziny, czyli sławne Słoneczniki van Gogha. Wybiera obraz, pech jednak chce, że w przeddzień transakcji legendarne płótno zostaje skradzione.

Lord morski jest powieścią o żeglarzu, który zostaje uwikłany w wydarzenia rodem z filmu sensacyjnego. Zmuszony do powrotu w rodzinne strony Johnny spotyka się tylko z wrogością, wyrzutami i oskarżeniami, gdyż wszyscy – łącznie z jego najbliższą rodziną – uważają, że to właśnie on ukradł obraz van Gogha. Zmuszony do zaangażowania się w rodzinne intrygi, staje się także celem wynajętych zbirów i musi walczyć o swoje życie.

Powieść sprawdza się jako trzymający w napięciu thriller, dosyć zresztą oryginalny ze względu na wydarzenia rozgrywające się na morzu i specyficzny marynarski język. Postaci bohaterów kreślone przez Cornwella są charakterystyczne i również zdają egzamin, a narracja pierwszoosobowa doskonale sprawdza się w przypadku bohatera-żeglarza. Fabularna intryga nie jest może pierwszorzędnym majstersztykiem, bo czytelnik po pewnym czasie nabiera dość mocnych podejrzeń co do osoby odpowiedzialnej za kradzież obrazu, ale pewność zyskuje dopiero na samym końcu opowieści. Największymi atutami Lorda morskiego są według mnie właśnie wątki marynistyczne, które decydują o oryginalności tej powieści.

Przywykliśmy już do różnego rodzaju historii o morzach, czytaliśmy już wcześniej także o niejednej intrydze rodzinnej, pogmatwanych zależnościach między rodzeństwem czy stosunkach rodziców z ich potomkami. Niejednokrotnie opowieści te były trzymającymi w napięciu kryminałami i podobnie mają się sprawy z Lordem morskim, tyle że Bernard Cornwell dodał do całej opowieści nutkę przygody, egzotyczne elementy ubarwiające mało oryginalną intrygę, co – ostatecznie – wyszło tej powieści zdecydowanie na dobre.

Lord morski jest więc powieścią, którą czyta się bardzo dobrze i szybko, a czytelnik łatwo utożsamia się z głównym bohaterem i odczuwa do niego sympatię. Kibicując Johnowi w jego trudach możemy miło spędzić kilka godzin i nie będzie to czas zmarnowany.