środa, 22 stycznia 2014

"Niewinna", Taylor Stevens


           
            Jakiś czas temu Rebis wydał Informacjonistkę, debiut literacki Taylor Stevens, który odbił się w literackim świecie szerokim echem, został przełożony na jedenaście języków i z miejsca zyskał sobie wielu zwolenników. W roku 2013 pojawiła się druga odsłona przygód Vanessy Munroe, traktująca o zamkniętym, odizolowanym świecie sekt religijnych.

            Wszystko zaczyna się od telefonu Logana, przyjaciela Munroe, który prosi ją o pomoc w odzyskaniu swej uprowadzonej córki, Hanny. Trzynastoletnia dziewczynka została uwięziona w kleszczach sekty Wybranych, w jednej z „Przystani”, czyli domów, w których przebywają zarządzający i dzieci. Wychowany w podobnych warunkach Logan wie, jak niszczycielski wpływ może mieć sekta na psychikę człowieka, a zwłaszcza dziecka. Munroe również zdaje sobie z tego sprawę i pomimo własnych problemów decyduje się pomóc przyjacielowi.

            Taylor Stevens sama urodziła się i wychowała w sekcie „Dzieci Boga”, z którą ostatecznie zerwała i wybrała własną drogę. Z takim bagażem doświadczeń zrozumiałe jest, że pisarka potrafi oddać duszną atmosferę panującą wśród członków sekt, ich wzajemne relacje i struktury organizacyjne. W Niewinnej otrzymaliśmy bardzo rzeczywisty obraz takiej sekty, funkcjonującej według wyraźnego podziału świata na „Boże Przystanie” i całą resztę, czyli „Pustkowie”. Jest to świat mrocznych instynktów, świat odrębny od społeczeństw i ich norm funkcyjnych, w którym dobro ogółu jest stawiane ponad dobrem jednostki, a wolność wyboru wydaje się być tylko ułudą.

            Munroe zagłębia się w ten świat, po drodze nie szczędząc sił i trudów, by dotrzeć do córki Logana i ją ocalić. Aby tego dokonać, musi wykorzystać cały swój spryt i niebagatelne umiejętności przeżycia, stoczyć walkę na śmierć i życie i pozbawić życia niejednego łotra. Niepokonana, niezłomna, twarda, uparta, inteligentna, wrażliwa, piękna. Taka jest Vanessa Munroe. I, w efekcie, nierzeczywista. Z jednej strony wydaje się być człowiekiem z krwi i kości: miewa koszmary, ulega impulsom, nosi siniaki i przeżywa różne stany emocjonalne. Z drugiej natomiast działa jak mordercza maszyna, zdolna samotnie pokonać wroga w przeważającej sile. Nie stroni od zabijania, od wymierzania samozwańczych wyroków, od odpowiadania przemocą na przemoc.

            Czytając o jej wyczynach, co i rusz nasuwa się skojarzenie z bohaterami filmów akcji. Nawet całkiem niedawno nakręcono taki film, zatytułowany Columbiana. Jest to historia o młodej kobiecie, która całe swoje życie poświęciła zemście na mordercach jej rodziców. Niezwykle sprawna fizycznie, piękna i inteligentna, dzięki pomysłowości potrafi dostać się wszędzie i dotrzeć do każdego. Wyobrażając sobie Vanessę Munroe, miałem przed oczyma bohaterkę wspomnianego filmu. Te dwie postaci są niemal identyczne. 

            Niewinna jest sensacyjnym thrillerem z dużą dawką żywej akcji i dość ciekawą fabułą. Taylor Stevens pisze tak, że powieść czyta się szybko, ale czasem wyraźnie widać, że autorka wolała naciągnąć to i owo niż starać się konsekwentnie uwiarygodnić fabułę. Kilka szczegółów odnośnie akcji i wydarzeń rozgrywających się w książce zgrzyta i razi brakiem logiki i realizmu, ale nie psują jakoś specjalnie przyjemności czytania. Niewinną można więc ocenić jako całkiem solidną pozycję literatury sensacyjnej, która mimo kilku drobnych niedociągnięć potrafi się obronić.

               

Recenzja napisana dla portalu: