piątek, 23 września 2016

"Czerwień. "Misja Brzask", Linda Nagata


Autor: Linda Nagata
Tytuł oryginału: The Red: First Light
Seria: Czerwień
Gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction
Język oryginału: angielski
Przekład: Mirosław P. Jabłoński
Liczba stron: 416
Wymiary: 132 x 202 mm
ISBN: 978-83-8062-002-5
Wydawca: Rebis
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Miejsce wydania: Poznań
Ocena: 4/6

Linda Nagata to autorka książek o tyleż oryginalnych, co intrygujących. Dotychczas miałem przyjemność czytać – już dobrych parę lat temu – jej poprzednią powieść, Struktor Bohra, wydaną pod koniec XX wieku przez wydawnictwo Zysk i S-ka, za którą otrzymała nagrodę Locusa przyznawaną najlepszemu debiutowi. Nieco później, w roku 2000, jej twórczości, a konkretnie opowiadaniu Boginie, ponownie przyznano nagrodę, tym razem Nebulę. Już wtedy każdy fan fantastyki naukowej musiał przyznać, że Linda Nagata jest autorką niepoślednią, mającą wiele do przekazania i bez wątpienia zasługującą na uznanie.

Niedawno poznańskie wydawnictwo Rebis wypuściło na rynek pierwszą część nowej trylogii autorki, zatytułowanej prosto, ale i tajemniczo: Czerwień. Naturalnie na rynku czytelniczym od razu zawrzało, tym bardziej, że szumnie rozeszła się wiadomość o nominowaniu Czerwieni do prestiżowych nagród: Nebuli (ponownie) i nagrody Johna W. Campbella. Od momentu, w którym dowiedziałem się o tych niezaprzeczalnie ważnych faktach, chciałem – jakże by inaczej – Czerwień przeczytać. Nie musiałem długo czekać, by pierwszy tom trylogii, Czerwień. „Misja Brzask” (tytuł w polskim przekładzie) trafił w moje spragnione kolejnej dawki science fiction ręce.

Linda Nagata znana jest już z tego, że kreuje zaawansowane technologicznie, z bardzo mocnym naciskiem na nanotechnologię, światy przyszłości. W przypadku Czerwieni otrzymujemy historię opowiedzianą z punktu widzenia żołnierza armii Stanów Zjednoczonych, porucznika Jamesa Shelleya, służącego w wojsku po to, by uniknąć odsiadywania wyroku w więzieniu. Początkowo jego służba na wyludnionych terenach przebiega bez większych komplikacji, ale jak łatwo się domyśleć, spokój nie może trwać wiecznie: wskutek ataku na bazę Shelley doznaje poważnych obrażeń i zostaje przeniesiony z terenów zagrożonych atakami nieprzyjaciela. Ma dwa wyjścia: poddać się cyborgizacji, aby móc nadal służyć armii, lub trafić do więzienia. Tej drugiej możliwości Shelley w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, dlatego postanawia kontynuować służbę, nawet jeśli w skutek tej decyzji będzie musiał stać się królikiem doświadczalnym wojskowych naukowców.

Fabuła Czerwieni rozwija się dynamicznie, już od samego początku książki żaden czytelnik nie będzie narzekał na nudę. Losy głównego bohatera – opowiadane w pierwszej osobie – wciągają, a wojskowe życie jego samego i towarzyszących mu postaci jest urozmaicone i pełne żywiołowej akcji. Co ważne, autorka nie skupiła się na samym tylko dynamizmie, ale sporo pracy włożyła także w nakreślenie profilu psychologicznego Shelleya, przedstawiając go czytelnikowi nie tylko jako maszynę bojową zdolną pokonać wszystkie przeciwności, ale również jako dręczonego wątpliwościami człowieka, nie do końca panującego nad swoim własnym życiem.

Ci z czytelników, którzy spragnieni są cyberpunkowych rozwiązań i zaawansowanej nanotechnologii, czyli – jednym słowem – nanopunku, nie będą zawiedzeni: w powieści spotkamy się z nanoskalpami, endoszkieletami zwanymi „martwymi siostrami”, cybernetycznymi protezami – wszystkim tym, co dla cyberpunku charakterystyczne. Poza tym jednak – co istotne – Linda Nagata serwuje czytelnikowi fabułę niebagatelną, rozwijaną stopniowo, w której wiele rzeczy pozostaje jeszcze do odkrycia.

Czerwień. „Misja Brzask” jest bardzo intrygującym, pozostawiającym wiele znaków zapytania otwarciem trylogii, skierowanej nie tylko do zwolenników cyber- i nanopunku, lecz także do fanów fantastyki militarnej i ogólnie szeroko pojętej fantastyki naukowej. Dlatego polecam pierwszą odsłonę trylogii Lindy Nagaty każdemu czytelnikowi rozmiłowanemu w science fiction, bez względu na istniejące podziały podgatunkowe. Warto. Tym bardziej, że zanosi się na to, że będzie jeszcze ciekawiej. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza