środa, 29 stycznia 2014

"Rytuał babiloński", Tom Knox


Tom Knox jest autorem czterech powieści wydanych przez wydawnictwo Rebis, między innymi bestsellerowego Sekretu Genesis. Naprawdę nazywa się Sean Thomas i jest mieszkańcem Londynu, pisującym do gazet i tygodników.

            Rytuał babiloński to thriller o wartkiej akcji, ale powiedziałbym także, że jest to osobliwy gatunek thrillera: thriller gore. Gore z tego względu, że opisów okropności i okaleczeń w powieści nie brakuje. Ale po kolei.

            Trujillo, Peru. Jessica Silverton odwiedza znajdujące się pod stacją benzynową Museo Casinelli. Robi zdjęcia eksponatów, a potem opuszcza budynek. Kiedy znajduje się na zewnątrz, widzi pędzącą niebezpiecznie ciężarówkę: samochód uderza w stację benzynową i wszystko wokół niej wybucha.

            Midlothian, okolice Edynburga. Reporter Adam Blackwood i jego przyjaciel fotograf robią reportaż o kaplicy Rosslyn. Turyści poszukują w tym kościele śladów Świętego Graala i templariuszy, spacerując po wnętrzu świątyni z Kodem Leonard da Vinci w ręku. Adam i Jason spotykają Archibalda McLintocha, znanego ze swojego sceptycyzmu historyka. W rozmowie z reporterami McLintoch przyznaje niespodziewanie, że mylił się całkowicie w swoich wcześniejszych twierdzeniach. Uważa, że kaplica jest jednak kluczem do wszystkiego i ma związek z templariuszami. Zaskoczeni reporterzy opuszczają kościół, a w chwilę później mija ich rozpędzony samochód i uderza w jego ścianę. Gdy Adam podchodzi do wraku, widzi uśmiechniętego trupa Archibalda McLintocha.

            Po śmierci historyka jego córka, Nina, dzwoni do Adama. Spotykają się i młoda kobieta zdradza mu, że przed śmiercią ojciec mówił o odkryciu wielkiego sekretu, że stał się bogatszy i szczęśliwszy, ale i niespokojny. W ostatnich latach życia podróżował także po świecie i Nina namawia Adama, by wyruszyli razem jego śladem. Nie wierzy, że śmierć ojca była samobójstwem.

            Londyn. Mark Ibsen, główny detektyw Scotland Yardu, prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Nikołaja Kierienskiego. Mężczyzna został znaleziony we własnym domu z odciętymi stopami i prawą dłonią. Po oględzinach mieszkania Ibsen dochodzi do wniosku, że wszystko wskazuje na to, iż te straszliwe rany młody człowiek zadał sobie sam. Jakby tego było mało, do detektywa dociera informacja o trupie, który najprawdopodobniej sam obciął sobie głowę piłą łańcuchową. Śledztwo rozpoczyna się na dobre.

            Można powiedzieć, że Rytuał babiloński jest archeologicznym thrillerem gore, gdyż elementy historii, dawnych wierzeń, kultur i cywilizacji przeplatają się w książce między sobą i prowadzą czytelnika dość krętą drogą. Zmieniają się także miejsca akcji: od Wielkiej Brytanii po lasy Amazonii. Śledzimy losy detektywa Ibsena, starającego się rozwikłać tajemniczą sprawę niewiarygodnie okrutnych i  śmiertelnych samookaleczeń bogatych ludzi, przyglądamy się badaniom grobowca w Peru prowadzonym przez Jessicę Silverton i jej szefa Dana, odwiedzamy wraz z Niną i Adamem miejsca, w których przebywał ojciec dziewczyny przed śmiercią. Tu i ówdzie natykamy się również na tajemniczego mężczyznę z wytatuowanymi czaszkami na dłoniach, który sprawia zdecydowanie mało przyjemne wrażenie.

            Co łączy te wszystkie miejsca i tajemnicze samobójstwa? Czy istnieje związek między wymarłymi cywilizacjami Azteków, preinkaskiej kultury Moche, nazistowskimi Niemcami i meksykańskimi kartelami narkotykowymi? Z pewnością, jak dowodzi Tom Knox, prowadząc akcję powieści najpierw jednym intrygującym torem, a w finale przechodząc do innego, nieco bardziej przyziemnego, lecz wcale nie mniej przerażającego. W efekcie otrzymujemy thriller mocno naciągany, ale bez wątpienia mieszczący się w ramach gatunku i zawierający dość ciekawe, mocno osobliwe elementy.

            


Recenzja napisana dla portalu: