wtorek, 7 lipca 2015

"Umarli mają głos. Prawdziwe historie", Marek Krajewski, Jerzy Kawecki


Autor: Marek Krajewski, Jerzy Kawecki
Tytuł oryginału: Umarli mają głos. Prawdziwe historie
Seria:
Gatunek: literatura faktu
Język oryginału:
Przekład:
Liczba stron: 304
Wymiary: 140 x 205 mm
ISBN: 978-83-240-3403-1
Wydawca: Znak
Oprawa: broszurowa
Miejsce wydania: Kraków
Ocena: 2/6

Już wcześniej zdarzało mi się czytać książki poświęcone wynaturzonym ludzkim potworom, za jakich należy uznać seryjnych morderców. Były to między innymi prace Elliotta Leytona, znakomitego autora sławnego Polowania na ludzi, ale także świetna praca dwóch młodych polskich kryminologów, Arkadiusza Czerwińskiego i Kacpra Gradonia, zatytułowana po prostu Seryjni mordercy. Ostatnio miałem okazję zapoznać się z – nie traktującą co prawda o seryjnych mordercach, lecz opisującą poszczególne przypadki ludzkiego bestialstwa – książką Marka Krajewskiego i Jerzego Kaweckiego, która to jednak została napisana zupełnie inaczej niż wspomniane wyżej publikacje.

Aby publikacja Umarli mają głos. Prawdziwe historie mogła powstać, dwóch ludzi musiało połączyć siły: Marek Krajewski, autor powieści Śmierć w Breslau oraz Koniec świata w Breslau, i Jerzy Kawecki – uznany, ceniony lekarz medycyny sądowej. Ten drugi przez długie lata pracował nad wieloma morderstwami i zbierał związane z nimi materiały, aby wykorzystać je przy napisaniu książki.

Umarli mają głos składają się z opisów dwunastu spraw, jakie wydarzyły się w naszym kraju ciągu ostatnich kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat. W jednym z nich autorzy przenoszą czytelnika do roku 1987, przy czym opisują prace nad sprawą cmentarnej hieny, człowieka wykopującego z grobów zwłoki kobiety w celu zaspokojenia swych chorych fantazji seksualnych. W innym opisie czytamy o bestialskim, wyjątkowo okrutnym mordzie, jakiego – jak początkowo się przypuszcza – dokonała grupa młodych satanistów.

           Nie ma potrzeby przytaczać tutaj wszystkich opisanych w książce przypadków – niech te dwa wymienione powyżej posłużą za skromne przykłady zawartej w niej treści.      Przechodząc jednak do analizy tekstów, należy zauważyć, że publikacji Umarli mają głos brakuje jednej niezwykle ważnej rzeczy, a konkretnie znacznie bardziej szczegółowego, podszytego psychologią podejścia do opisywanych przypadków. Prawdę powiedziawszy, czytając dwanaście opisów morderstw ma się wrażenie, że nie czyta się książkowej publikacji, a… gazetę poświęconą kryminalistyce. Skojarzenie z czasopismem jest nieuchronne ze względu na – że się tak wyrażę – bardzo suchy, opisowy styl, czyniący z kolejnych rozdziałów książki relację faktów, dat, nazwisk itp. Brakuje tutaj psychologicznego podejścia, analizy motywów, nieco bardziej skomplikowanego przedstawienia każdego poszczególnego przypadku. Ze względu na powyższe stwierdzam, że Umarli mają głos jest publikacją z założenia skierowaną do ogółu czytelników, celowo uproszczoną i spopularyzowaną, odbiegającą od bardziej profesjonalnej stylistyki. Nie bez znaczenia jest także fakt, że autorzy, chcąc najwyraźniej zaszokować czytelnika (nieobytego z tematem), wybrali do książki przypadki o tyleż oryginalne, co nieprawdopodobne. Oczywiście nie wszystkie tak się prezentują, jednakże zdarzają się takie, którym naprawdę ciężko dać wiarę. 

Umarli mają głos. Prawdziwe historie jest mało ciekawą publikacją, której zdecydowanie zabrakło profesjonalnego podejścia do tematu. Jeśli ktoś lubi telewizyjne opisy zbrodni, ta książka go zadowoli. Reszta raczej nie poczuje się usatysfakcjonowana jej lekturą. Dlatego wszystkich czytelników, zaintrygowanych tematyką seryjnych morderców, odsyłam do innych, popartych znacznie bardziej ambitną pracą źródeł. Moim zdaniem tak suche, ogólnikowe przedstawienie poszczególnych przypadków zbrodni, jak ma to miejsce w książce Marka Krajewskiego i Jerzego Kaweckiego, w żadnym wypadku nie zdaje egzaminu. Dobór niektórych z opisanych w publikacji spraw również pozostawia wiele do życzenia, jeśli więc zdecydujecie się sięgnąć po tę książkę, nie oczekujcie od niej zbyt wiele. Ja sam dość mocno się rozczarowałem, czego w żadnym wypadku nikomu nie życzę.