sobota, 9 listopada 2013

"Trupia farma", Bill Bass, Jon Jefferson



W oczekiwaniu na lekturę kolejnej – i mam nadzieję – nowatorskiej, arcyciekawej i nacechowanej elementami cyberpunku książki science fiction – Infoszoku, przeczytałem Trupią farmę. Intrygujący tytuł i sugestywna okładka zachęcała do zapoznania się z tą pozycją, podobnie tematyka: książka o miejscu, w którym przeprowadza się badania antropologiczne nad zwłokami, zapowiadała się całkiem nieźle. Dzisiaj jestem już po lekturze, więc pora opisać wrażenia.

Trupia farma została napisana w pierwszej osobie, jest bardziej relacją z pracy naukowej Billa Bassa niż powieścią o konkretnej fabule. Kolejne rozdziały to opisy spraw prowadzonych przez antropologa, często zawierające wtręty z prywatnego życia Bassa. W pierwszym rozdziale autor opisuje swoje początki z medycyna sądową, następnie przechodzi do okresu, w którym został szefem rozwijającego się wydziału antropologii na Uniwersytecie Tennessee, instytucji nazywanej Trupią farma właśnie – jedynego na świecie ośrodka naukowego zajmującego się badaniami nad rozkładem ludzkiego ciała.

Bill wykorzystywał swoje praktyczne nauki do wyjaśniania spraw kryminalnych: morderstw, porwań, zaginięć. Historie swojego udziału w tych śledztwach opisuje w sposób typowy dla naukowca: szczegółowo, konkretnie, logicznie. Z początku przeprowadzał badania nad grobami Indian Arikara w połowie XX wieku, trwające czternaście lat i obejmujące od czterech do pięciu tysięcy indiańskich grobów. Działo się to jeszcze przed otrzymaniem oferty pracy na Uniwersytecie Tennessee. W roku 1966 Bill zaczyna zajmować się antropologią sądową – jak sam twierdzi – jego prawdziwym powołaniem.

Treść książki początkowo wydaje się ciekawa, intrygujące są opisy przeprowadzanych badań i sposobów pracy ze zwłokami, jednak po czasie książka zaczyna nużyć. Kolejna sprawa, kolejne badania, kolejne zwłoki – wszystko się powtarza i muszę przyznać ze zdziwieniem, że wraz z upływem stronic robi się coraz mniej ciekawie. A szkoda. Pomysł na książkę jest świetny – gdyby zrobić z niej thriller o fikcyjnej fabule i postaciach wzorowanych na prawdziwych, gdyby dodać jej napięcia, dreszczyku emocji, wtedy antropologiczna wiedza Bassa nadałaby powieści dodatkowego smaczku. Jednakże nad literackimi zapędami przeważyła tutaj naukowa maniera – dla kogoś spragnionego wiedzy z zakresu medycyny sądowej i kilku ciekawych faktów książka może okazać się strzałem w dziesiątkę, jeśli natomiast spodziewacie się thrillera, to się rozczarujecie.

Jak podaje tekst na tylnej stronie okładki, jest to „książka dla miłośników seriali CSI: Kryminalne zagadki oraz Kości”. Cóż, ja telewizji nie oglądam, więc i tych seriali nie znam, może dlatego właśnie Trupia farma niespecjalnie do mnie przemówiła. Polecić można, owszem, bo jest to pozycja stosunkowo ciekawa. Tyle że, jakby to rzec, szału nie ma.