środa, 29 października 2014

Wolverine: Logan


Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunek: Eduardo Risso
Kolor: Dean White
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Mucha Comics
Rok wydania polskiego: 2014
Rok wydania oryginału: 2014
Tytuł oryginału: Wolverine: Logan
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 80
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-61319-41-2 
Wydanie: pierwsze
Papier: kredowy
Druk: Białostockie Zakłady Graficzne SA
Ocena: 4/6

Śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że Wolverine jest jedną z najbardziej popularnych marvelowskich postaci, a już na pewno najbardziej lubianym mutantem z całej grupy X-men. Arogancja Rosomaka, jego pewność siebie i nieustępliwość zyskały mu całe rzesze fanów, a filmowy Logan wykreowany przez Hugh Jackmana powiększył popularność Wolverine’a na całym świecie wielokrotnie. Z upływem czasu nazbierało się już kilka części pełnego efektów specjalnych filmu o marvelowskich mutantach, z czego jedna została poświęcona genezie Rosomaka właśnie. Bazując na jego wciąż rosnącej popularności, Marvel raczy nas kolejnymi albumami komiksowymi, opowiadającymi historie, w których Logan gra pierwsze skrzypce.

Ja sam po raz pierwszy zetknąłem się z X-menami jakieś dwie dekady temu. Przygody tej grupy nigdy nie należały do moich ulubionych, bo choć występujące w nich postaci okazywały się różnorodne i ciekawe, tamte zeszyty komiksowe były bardzo „przegadane”. Nawet podczas licznych walk, pełnych dynamizmu scen, mutanci cierpieli na wyjątkowy słowotok, co zawsze bardzo mnie irytowało. W moim prywatnym rankingu więc komiksy przedstawiające X-menów spadły bardzo nisko. Po pewnym czasie jednak, kiedy firma TM-Semic uraczyła fanów Rosomaka wydaniem specjalnym zatytułowanym „Weapon X”, renoma Logana bardzo w moich oczach wzrosła, a tamto wydanie okazało się strzałem w dziesiątkę. Było pełne mroku, bólu i cierpienia, odkrywało przed czytelnikiem tajemnice niepamięci Rosomaka, ukazywało go nie tylko jako obdarzonego wyjątkowymi cechami mutanta, ale także jako męczonego fantomami przeszłości mężczyznę. Wolverine stał się po prostu bardziej ludzki.

„Wolverine: Logan” również prezentuje nam ludzką stronę Rosomaka. Odpowiedzialny za scenariusz Brian K. Vaughan przenosi nas w przeszłość, do końca II wojny światowej, na tereny Hiroszimy w Japonii. Fabularnie teraźniejszość splata się z koszmarami dotyczącymi przeszłości Logana, kiedy to walczył jako kapral kanadyjskich wojsk. Podczas któregoś ze starć został pojmany i stał się jeńcem wojennym, a w niedoli towarzyszy mu zagadkowy porucznik Warren. Naturalnie Logan ani myśli pozostać w niewoli, więc szybko bierze sprawy w swoje ręce i wydostaje się wraz ze współwięźniem na wolność. Uciekając natykają się przypadkiem na pewną Japonkę, kruczowłosą Atsuko, i w tym momencie dochodzi do poważnej różnicy zdań między zbiegłymi więźniami. Porucznik Warren zostaje zmuszony do oddalenia się, a Logan udaje się wraz z kobietą do jej domu, by ukryć się i po zmroku kontynuować ucieczkę. Nie jest to oczywiście koniec całej historii, gdyż Warren okazuje się być kimś więcej niż tylko żołnierzem…


Całą fabułę albumu „Wolverine: Logan” tworzą w zasadzie dwa splatające się ze sobą wątki. I tyle. Można powiedzieć, że poznajemy jeden z epizodów życia Wolverine’a, mający swój finał po dziesiątkach lat, w teraźniejszości. To opowieść o uczuciu mężczyzny do kobiety, zemście i zmorach przeszłości nie pozwalających umysłowi odetchnąć. Jednakże ta opowieść kończy się zbyt szybko. Album jest krótki, zdecydowanie za krótki, a poszczególne wątki swobodnie mogłyby zostać rozbudowane znacznie bardziej. Zilustrowany przez Eduardo Risso, który bez wątpienia ma spory talent do przedstawiania postaci płci żeńskiej, a pokolorowany przez Deana White’a, ma pewien surowy urok. Logan wygląda dziko, to fakt, co bardzo do niego pasuje, zważywszy na jego naturę i cechy, natomiast Atsuko ma w sobie dużo subtelności. Ich kontrastowe zestawienie wyraźnie podkreśla zróżnicowane cechy obojga postaci.

Opowieść jest ciekawa, lecz mogłaby sporo zyskać, gdyby została bardziej rozwinięta. Opisywane wydarzenia zdają się mocno okrojone, skrócone, i to jest największą wadą tej powieści graficznej. Mroki przeszłości Logana zostają w pewnym stopniu odsłonięte, lecz gdy czytelnik zdąży się wciągnąć w przygodę, ta się kończy. A szkoda, bo mogła wyjść z tej historii rzecz o dużo większej jakości fabularnej.