czwartek, 8 października 2015

"Mennica", Mateusz M. Lemberg


Autor: Mateusz M. Lemberg
Tytuł oryginału: 
Seria:
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Język oryginału:
Przekład:
Liczba stron: 424
Wymiary: 125x195 mm
ISBN: 978-83-8069-069-1
Wydawca: Prószyński i S-ka
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Miejsce wydania: Warszawa
Ocena: 3/6

Nietrudno zauważyć, że ostatnimi czasy polski kryminał ma się po prostu świetnie. Katarzyna Bonda czy Remigiusz Mróz odnoszą kolejne sukcesy, ale poza nimi także wielu innych autorów para się literaturą kryminalną ze skutkiem co najmniej intrygującym. Jednym z nich jest niejaki Mateusz M. Lemberg, zarabiający na życie jako lekarz. Nazwisko to dla mnie było dotąd kompletnie nieznane, choć jako jedno z dotychczasowych osiągnięć pana Lemberga bez wątpienia można wymienić nominację do nagrody za najlepszą kryminalną powieść miejską roku 2014.

W powieści Mennica Mateusz Lemberg powraca do bohaterów znanych już czytelnikowi z dwóch jego wcześniejszych książek: Zasługi nocy oraz Patrona. Ja sam nie miałem przyjemności czytać wymienionych wyżej tytułów, więc zabierając się za lekturę Mennicy rzuciłem się niejako na głęboką wodę, w wydarzenia stanowiące kontynuację tego, co zostało opisane w poprzednich dwóch powieściach. Taki brak wcześniejszego rozeznania w losach bohaterów nie stanowił jednak większego problemu. Wiadomo, że na pewno lepiej by się Mennicę czytało znając jej poprzedniczki, ale i bez nich można się stosunkowo łatwo połapać w opisywanych w najnowszej książce wydarzeniach.

A dzieje się dużo. Tymański, znany czytelnikowi również jako Hif, prowadzi sprawę znalezionego w lesie ciała zabitej dziewczyny. Jakby tego było mało, po przebadaniu terenu okazuje się, że pod świeżym trupem spoczywają jeszcze trzy niemalże kompletne szkielety, zakopane w ziemi jakieś dziesięć lat wcześniej. Wspólne miejsce zakopania wszystkich czterech ciał sugeruje jednego seryjnego mordercę, powracającego do swojego mrocznego procederu po latach, jednak wkrótce okazuje się, że szczegóły ostatniej zbrodni nie do końca pasują do tych sprzed dekady.

Agnieszka Cynowska, zwana „Cyną”, po zwolnieniu lekarskim wraca do pracy z Tymańskim. Kobieta została zgwałcona i jest w ciąży, nosi w sobie niechciane dziecko. Dodatkowo nie znosi siebie, otrzymała właśnie orzeczenie lekarskie dotyczące wyparcia własnej płci i bardzo chce stać się mężczyzną. Sama nazywa siebie „Maksem”, myśli o sobie „on”, nie „ona’, czym nie wzbudza sympatii kolegów z komendy. Wszystko wskazuje na to, że jej problemy zamiast zanikać, piętrzą się i piętrzą. Tym bardziej nie jest jej łatwo, kiedy dowiaduje się, że mężczyzna odpowiedzialny za gwałt na niej, niejaki Glistowski, wychodzi na wolność.

Witczak, stary znajomy Tymańskiego, mieszka u rodziny Sasków. Ekspolicjant zostaje zamieszany w sprawę porwania żony i siostry starego Saksa, coraz bardziej wplątując się w bardzo niekorzystny dla niego rozwój wydarzeń.

Mennica jest kryminałem, którego elementy wskakują na miejsce wraz z rozwojem opisywanych w nim wydarzeń. Dzieje się dość, by nie nudzić się przy książce, a trzeba przyznać, że czym więcej czytamy, tym ciekawiej się robi. Kryminalna układanka, jaką wymyślił sobie autor, to chyba najlepsza cecha tej powieści.

Jedynymi minusami prozy Mateusza Lemberga są w moich oczach dwie rzeczy. Pierwsza, to nadmiernie chaotyczny styl pisania autora. Krótkie zdania, przeskakiwanie z tematu na temat, z epizodu na epizod, zbytnia oszczędność opisów, niedługie rozdziały, zagłębianie się w wątki obyczajowe i życie prywatne bohaterów – to wszystko sprawia, że napięcie nie jest stopniowane tak bardzo, jak powinno być. Podczas lektury miałem wrażenie, że autor chciał zbyt wiele zawrzeć w tej stosunkowo krótkiej powieści, posługując się absolutnym minimum opisów. Gdyby pewne wątki rozbudować, zaciekawić nimi bardziej czytelnika, powieść wypadłaby nieco lepiej, a przynajmniej tak mi się wydaje.

Drugą rzeczą, która nieco psuła mi lekturę, była szablonowość bohaterów (nie wszystkich, oczywiście, bo Cyna/ Maks to postać nad wyraz ciekawa i mocno kontrowersyjna). Jednakże taki Tymański niczym szczególnym z plejady znanych już policjantów/ detektywów się nie wyróżnia, podobnie zresztą jak środowisko policyjne przedstawiane w powieści. Wyróżniać się nie wyróżnia, za to wygląda bardzo wiarygodnie, o co chyba autorowi chodziło, więc uznać to należy z pewnością za plus.