czwartek, 21 maja 2015

"Rok 1356", Bernard Cornwell


Autor: Bernard Cornwell
Tytuł oryginału: 1356
Seria:
Gatunek: historyczna, przygodowa
Język oryginału: angielski
Przekład: Michał Kompanowski
Liczba stron: 480
Wymiary: 145 x 205 mm
ISBN: 978-83-11-13549-9
Wydawca: Bellona
Oprawa: miękka
Miejsce wydania: Warszawa
Ocena: 6/6

Z powieściami Bernarda Conrwella znam się nie od dzisiaj. Ten brytyjski autor bestsellerów bez wątpienia posiada dar snucia intrygujących opowieści, bez znaczenia na fakt, w jakich ramach czasowych rozgrywa się fabuła jego książek. Niedawno miałem przyjemność czytać jego Lorda morskiego, powieść na wskroś współczesną, ale przyznam, że bardziej znam jego literackie dokonania od strony tematyki historycznej.

W powieści Rok 1356 Bernard Cornwell przenosi czytelnika do czasów mrocznego średniowiecza, czasów pełnych zabobonów, strachu i krwawych walk. Rozpoczynając powieść czytamy o hrabim Mouthomet, zamieszkującym wieżę w Carcassonne, który – w obawie przed grabiącymi miasto Anglikami – prosi zaufanego przyjaciela, brata Ferdynarda z zakonu Dominikanów, by zabrał z miejsca jego dotychczasowego ukrycia la Malice, ostrze będące świętą relikwią. Brat Ferdynand jest już starym człowiekiem, lecz zdrowie i siły dopisują mu nadal. Jest także byłym żołnierzem, zdolnym w sztuce walki. Dzięki tym właśnie umiejętnościom udaje mu się wymknąć grasującym po terenach Carcassonne Anglikom. Relikwia, którą niesie, jest tym bardziej ważna i cenna, gdyż może zaważyć na losach chrześcijańskiej wiary.

Cztery dni po złupieniu Carcassonne do wieży hrabiego przybywa szesnastu jeźdźców – piętnastu z nich nosi zbroje, a ostatni jest księdzem. Na jego ramieniu spoczywa jastrząb. Duchowny udaje się do łoża umierającego hrabiego i próbuje wymusić od niego informację na temat miejsca pobytu la Malice. Hrabia jednak, pomimo tortur, nie wyjawia tajemnicy i ginie z rozkazu księdza.

Tomasz Hookton, nazywany le Bâtardem, jest dowódcą Hallequinów – kochanków diabła, sporego oddziału najemników różnych narodowości. W trakcie prowadzonego przez niego oblężenia przybywa do niego młody duchowny, brat Michał. Przynosi mu wieści od jego pana, który nakazuje Tomaszowi odnaleźć la Malice. Posłuszny rozkazowi Tomasz udaje się do Avignion, gdzie prowadzi go ostatni ślad relikwii. Szybko przekonuje się, że właśnie rozpoczął niezwykle niebezpieczną grę z najpotężniejszymi przedstawicielami kościoła chrześcijańskiego, i rozumie, że nie będzie łatwo odnaleźć la Malice, zachować relikwię i pozostać przy życiu.

W Roku 1356 Cornwell odmalowuje przed czytelnikiem rozrywaną walkami Francję, dając niezwykle przekonujący, bardzo intrygujący obraz mroków czternastego wieku. Już od samego początku książki fabuła wciąga czytelnika, a szczegółowych opisów starć i przygód nie brakuje. Autor często oddaje także brutalność ludzi żyjących w średniowieczu, ich brak zahamowań, robiący niemałe wrażenie na współczesnym czytelniku. Akcja prze do przodu nieustannie, wątki w powieści przeplatają się wzajemnie i zazębiają, sprawiając, że trudno się od książki oderwać. Bernard Cornwell sprawdza się doskonale jako autor przygodowej powieści historycznej i choć wiedziałem to już od długich lat, to jego książki nadal robią na mnie naprawdę duże wrażenie. Autentyczność opisów, bohaterowie z krwi i kości, tło historyczne, a przede wszystkim żywa, rwąca do przodu przygoda – to wszystko decyduje o tym, że Rok 1356 jest książką naprawdę udaną. Jeśli dodać do tego także styl Cornwella, wzbogacony o słownictwo bardzo pasujące do przedstawianej epoki, to otrzymamy w efekcie powieść nie tylko ambitną w dużym stopniu, ale także rozrywkową, przyjemną w lekturze i bardzo zadowalającą.

Myślę, że Rok 1356 może spodobać się każdemu z czytelników, choć oczywiste jest, że najlepiej będzie polecić ją zwolennikom powieści przygodowej i historycznej. Ktoś mógłby powiedzieć, że książka ta nie jest zbyt oryginalna i być może w dużym stopniu miałby rację, ale praca w nią włożona i samo wykonanie z pewnością zasługują na uznanie.