niedziela, 4 maja 2014

"Zwiastun burzy", Dawid Weber


                Na cykl Honor Harrington Dawida Webera składa się już kilkanaście tomów. Ta znana i ceniona seria militarnej science fiction zdobyła sobie rzesze fanów. Po poprzednim, dwunastym tomie Za wszelką cenę, Weber serwuje nam kolejny rozdział swojej space opery, tym razem zatytułowany Zwiastun burzy.

                Imperium Manticore, od wieków toczące wojnę z Ludową Republiką Haven, staje w obliczu nowego zagrożenia. Nieuchwytny, skrywający się za potężną i bogatą Ligą Solarną wróg posługuje się podstępem i korzysta z tajemniczej nanotechnologii. Admirał Honor Harrington musi powrócić w roli Salamandry i podjąć walkę z przeciwnikiem bardziej niebezpiecznym niż dotychczasowi wrogowie.

                Kapitan Hiram Iwanow z Royal Manticore Navy nadaje przekaz do kontradmirała Pyuna, dowodzącego dywizjonem krążowników liniowych Marynarki Ligi Solarnej. Jeśli Pyun i jego statki będą kontynuować lot i zbliżą się na mniej niż 30 milionów kilometrów, podejmie odpowiednie działania. Pomimo udzielonego ostrzeżenia kontradmirał nie zamierza jednak zmienić wytyczonej trajektorii lotu. Gdy statki Ligi solarnej zbliżają się coraz bardziej, kapitan Iwanow wypuszcza 240 pocisków w ich stronę…

                Jak to w przypadku militarnej science fiction bywa, także w najnowszej powieści Webera natykamy się na całą plejadę postaci. Są to między innymi komandorzy, komodorzy, kapitanowie i admirałowie. Już od pierwszych stron autor wciąga nas w wir wojskowych rang, rozkazów, sporów i gróźb. Zanim dotrzemy do pięćdziesiątej strony powieści poznamy tych person już tyle, że wystarczyłoby ich bez wątpienia na całą książkę. A to, naturalnie, jeszcze nie wszystkie, bo Zwiastun burzy ma także drugie tło, polityczne. Konflikt między Manticore a Ligą Solarną, do którego Zwiastun burzy jest w zasadzie wstępem, nabiera rumieńców, wprawiając w ruch polityczną machinę.

                Akcja powieści mimo wszystko nie rozgrywa się tak żywo, jakby to mogło wydawać się na pierwszy rzut oka. Autor każdy kolejny epizod potrafi rozciągnąć do tego stopnia, że szybko, a nawet bardzo szybko da się odczuć znużenie książką. Militarne aspekty kolejnych sytuacji i bardzo formalny język postaci czynią jej lekturę dość męczącą, jeśli nie jest się fanem militarnego science fiction. Ja nie jestem, więc najnowsze dzieło Dawida Webera nie okazało się dla mnie przyjemną lekturą. Książki takie jak ta skierowane są do wąskiego grona docelowych odbiorców, do ludzi zainteresowanych wojskowością na kosmiczną skalę, i nie ma co się oszukiwać: przeciętny czytelnik nie znajdzie tutaj wciągającej, płynącej wartko akcji. Zamiast tego otrzyma mnogość postaci mówiących niemal bez wyjątków tym samym językiem, charakterów mało oryginalnych i – jak się wydaje – często wymuszonych przez fabułę książki. Fani cyklu dostaną oczywiście admirał Honor Harrington, która jednak pojawia się dopiero w mniej więcej jednej trzeciej powieści.

                Jak to już jasno wynika z moich powyższych słów, Zwiastun burzy jest adresowany do fanów serii. Jeśli nim nie jesteś, podaruj sobie lekturę tej książki. Jeśli zaś zaczytywałeś się poprzednimi częściami cyklu, dostaniesz dokładnie to, czego po Zwiastunie burzy mogłeś się spodziewać.